Niektóre treści zawarte na blogu mogą być nie właściwe dla młodego czytelnika.

piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział VI

Chciałem wyjść z domu,ale nie chciałem znów tłumaczyć się Germanowi. Jedno było pewne: musiałem się jak najszybciej z tąd wyprowadzić! Poszedłem do pokoju gościnnego,gdzie mieszkałem w zeszłym roku. Czułem się bardzo nie swojo,chodziłem z kąta w kąd i rozmyślałem o mojej wcześnijszej kłótni z Violettą. Nie rozumiem jak (była) przyjaciółka mogła tak mówić o mojej dziewczynie! Przyjaciele powinni wspierwć swoje wybory,a nie je krytykować.Myślałem,że Viola jest inna,zawiodłem się..
W końcu postanowiłem zadzwonić do Lu! Wydawało mi się,że tylko ona mnie rozumie.
Rozamowa: 
-Fede? Już się stęskniłeś?-zażartowała sobie
-Tak,do życia potrzebuje twojego blasku - potwieerdziłem z śmiechem w głosie.
- Haha-Ludmi smiała się do słuchawki- też za tobą tęsknię.
- Nie chciała byś może tu przyjechać? Chciał bym z tobą porozmawiać
-Federoo!-Ludmiła krzyknęła z zdziwieniem - Ja miała bym przyjechać do domu tego beztalęcia (Violetty) ? Nie dzięki!
-No proszę! Nie przyjedziesz do Violetty tylko do mnie.
-Yychh no dobrze-zgodziła się -dla ciebie moge to zrobić!
-Świetnie! Dziekuję i zaraz zadzwonie po  twoją taxówkę.

*~Ludmiła~*

Nie byłam zadowolona z pomysłu Fede,ale dla niego mogę iść nawet do domu Violetty. Zanim przyjechała taxówka zdążyłam się uczesać i poprawić makijaż. W końcu Ludmiła zawsze musi wyglądać bosko!
Po jakimś czasie przyjechał "mój powóż z białym koniem" i nie długiej jeździe stałam przed domem Castillów. Zapukałam. Zza drzmi słyszałam tą całą gospodynię Violetty:
-Kogo znowu tu niesie?
Otworzyła mi drzwi i dziwnie na mnie spojrzała.
-Zaraz,zaraz.. Ty jesteś tą dziewczyną,co wyrzadizła tyle krzywdy mojej małej księżniczce!- opsypała mnie zarzutami
-Takk..to pewnie ja - odpowiedzialam nie zwarzając uwagi na jej pogardę
-Czego ty tu szukasz?
Nie zdążyłam,nawet odpowiedzieć a u drzwi pojawił się Fede.
-Spokojnie Olga- uspokoił tą służącą- Fudmiła przyszla do mnie.Wejdź!-podał mi rękę
-Federico możemy porozmawiać- Powiedziała do chłopaka
-No.. dobrze-odparł nie chetnie -Ludmiła zaczekaj na mnie w salonie!
Zrobilam tak jak kazał.Usiadłam na kanapie i czekałam.. Jednak po zaledwie chwili zobaczyłam schodzącą po schodach katastrofę modową. Violetta na mój widok zdziwiła się bardziej niż jej służąca.
-Ludmiła?! Co ty tu robisz? 

czwartek, 10 kwietnia 2014

Rozdział V

*~Federico~*

Nigdy nie myślałem,że usłyszę coś takiego..od Ludmiły! Ta sama osoba,która zawsze wydawała  mi się zła i bez uczuć teraz wyznała mi miłość! I to tak prawdziwie,że nie miałem wątpliwości w uczciwość tych magicznych słów. Poczułem chęć odpowiedzenia jej "Kocham cię Lu" ale nie mogłem. Po prostu nie dałem rady powiedzieć ani słowa. Pierwszy raz nie słowa nie przechodziły mi przez gardło,patrzyłem się tylko na nią ze zdumieniem. Wyglądała jak blond włosy anioł! W końcu starania nad wypowiedzeniem jakichkolwiek słów ustały. Zamiast mówić delikatnie przyłożyłem usta do jej ust! Potem spojrzałem na nią,uśmiechnęła się i każde z nas odeszło w swoją stronę. 
Prosto od Lu pojechałem pod dom Castillo. Miałem się tam stawić juz wczoraj,ale z oczywistych powodów było to nie możliwe. Przekręciłem klamkę i znów znalazłem się w tym domu,co rok wcześniej.
-Ochh! Przyjechała do nas wielka gwiazda!-Już na powitanie uściskała mnie Olga.
Po krzykach Olgi, natychmiast przyszli Pan German i Violetta.
-Fede! Czemu nie mówiłeś,że znów u nas zamieszkasz?-dziewczyna przytuliła mnie z całych sił.
-Chciałem zrobić ci niespodziankę-uśmiechnąłem się- cieszysz się?
-No pewnie! Tęskniłam bardzo,bardzo,bardzo..
-A Federico-doszedł do głosu ojciec dziewczyny- miałeś przyjechać wczoraj,czemu jesteś dopiero dzisiaj?
-Emm..nom..- strasznie sie zdenerwowałem! Przecież nie mogłem mu powiedzieć prawdy- nie zdążyłem pujść do Studia,a chciałem tam zaskoczyć Viole więc zanocowałem w motelu.
 -Ach tak-German  byl trochę podejrzliwy,ale nie zadawał więcej pytań!
-Choć Fede musisz mi o czymś opwiedzieć!- Violka pociagnęła mnie za rękę,uśmiechają się w taki sposób,że od razu wiedziałem o co chodzi..
Poszliśmy do jej pokoju. Był taki jak go zapamiętałem,wiele sie nie zmieniło. Cały był różowy,a na łóżku leżał ten jej pamiętniczek. To miejsce przywoływało wspomnienia,jak razem tu śpiewaliśmy. Uwielbiam to miejsce!
Usiadłem na łóżku,a Viola tuż obok mnie. Nie zdążyłem nawet zapytać co u niej,a ona od razu zasypała mnie pytaniami.
-Fede ty na prawdę jesteś z Ludmiłą?- zapytała z takim zdumieniem,jak bym się umiawiał z jakąś kosmitką.
-Tak. - przytaknąłem- Wiem,że wydaje ci się to dziwne,ale kocham ją..
-To jest Lumiła! - krzyknęła - już nie pamiętasz do jakich rzeczy jest zdolna?!
-Jestem pewien,że się zmieniła- rozmarzyłem się o niej - każdy zasługuje na drugą szansę.
-To jest fałszywa żmija! Jestem pewna,że ona to robi tylka dla tego,że wie,że się przyjaźnisz ze mną.
-Nie poznałas jej tak blisko jak ja!-zdenerwowły mnie jej słowa- świat się nie kręci wokół ciebie Violetto!
-Zrozum,to nie jest dziewczyna dla ciebie!
-Tak? To kto jest niby dla mnie? Może ty Violetta? Kiedyś chciałem z tobą być,a ty mnie odrzuciłaś. Teraz jesteś pewnie zazdrosna!
-Federico co ty w ogóle wygadujesz? Ludmiła już na ciebie źle wpływa- dziewczyna krzyczała,ale widziałem,że zbiera jej się na łzy.
-Nie mam ochoty z tobą dużej rozmawiać!-oznajmiłem wychodząc z pokoju.
Wchodziłem to dego różowego miejsca z uśmiechem i naładowyna pozytywną energią.Teraz chciałem znaleźć się jak najdalej Violetty!

niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział IV

Przez większą chwile nikt nic nie mówił.To było bardzo dziwne,chociaż ja jako wielka gwiazda wiedziałam jak to jest być w centrum uwagi. Kiedy do wszystki doszeło o co chodzi,podeszli do nas przyjaciele Fede,a w tym Violetta.
- Fede! Wróciłeś!-Viola rzuciła się na szyje chłopaka.
-Hemhem..!- Wtrąciłam się niezadowolona z jej zachowania
-Cześć Violu odpowiedział nie zwracając uwagi na mnie - jak ja sie zawami stęskniłem !
Echh Fede - podśmiewywał się Maxi - myszę cię o coś zapytać
-Chcesz wiedzieć jak to jest być tak zławnym jak ja? - w Federco odezwał się egoizm
-Nie,nie!- odpowiedział chłopak- czemu przyszedłeś z Ludmiłą? 
Jak do tąd stałam za Fede,obserwując ich rozmowę,ale teraz miałam ochotę uciec jak najdalej! Już przymierzałam się do wyjścia,kiedy usłhszałam te słowa:
"Ja i Ludmiła jesteśmy razem"
Zrobiłam się czerwona,nie wirdziałam co robić! Uśmichnęłam się lekko do Fede,a potem znów stanęłam za nim i nic nie mówiłam.
Najwyraźniwj nikt nie spodziewał się takiej odpowiedzi.poniważ znów nastała chwila ciszy.
Łał,to fajnie - odezwali się wszyscy,jednak tak sarkastyczniee,jak się tylko da. 
Tą "fantastyczną rozmowę zakończył początek lekcji. Jako pierwsze mieliśmi zajęcia z Pablo. Wtedy wszysscy mogli przywitać się z Fede. Ja siedziałam styłu,ponieważ już zdążyłam się z nim przywitać,bardzo dokładnie pezywitać! Nie byłam zazdrosna tylko przeszkadzało mi jak inne dziwczyny zbliżał się do niego..
Potem były teniec,w którym oczywiście nie brałam udziału. Jeszcze inne lekcje,które zleciały mi wyłącznie na myśleniu o Fede.
Dzień miną szybko! W ogóle nie wiem po co chodzę do Studio skoro to ja jestem najlepsza!
-Ludmiła zaczekaj!- kiedy miałam już wychodzić,z usłyszam z końca kortarza ten piękny głos
-Federico! - na mojej twarzy od razu pojawł się uśmiech
-Już myślałem,że sobe poszłaś-obją mnie ramieniem - Myślę,że pozwolisz się odwieść do domu?
-Oczywiście- pocałowałam go w policzek
Ruszyliśmy w stronę parkingu. Chłopak ani na chwilę nie przestawał się uśmiechać,a jego białe zęby lśniły na słońcu. Przed wejściem do auta niespodziewanie dostałam od niego całusa! Strasznie się zarumieniłam,a on dalej się uśmiechał. 
Nigdy nie myślałam,że ktoś ( oprócz mnie samej oczywiście) może sprawić,że będę tak szczęśliwa! Nie będę myśleć o niczym innym niż ta osoba! 
Doszliśmy do samochodu. Fede pomógł mi wsiąść do środka,wygłupiając i rozśmieszając mnie przy tym. Uwielbiam go!
- Lu?-zapytal lekko speszony
-TaK?Cos się stało?-zdziwilam się
-Przepraszam,że powiedziałam przyjaciołom,że jesteśmy razem bez twojej zgody.Powinienem cię najpierw zapytać- i tu byl momencik,w którym jejgo słodki uśmiech znikną z twarzy.
-Fede..
-Ja wiem,źle zrobilem..
-Ale Fede!
-Ludmiła przepraszam-nie dał mi dojść do słowa- ja po prostu po tym co się stało,myślalem,że ty chce..
-Cicho! Ludmiła przemawai!- musialam mu jakoś przerwać,bo biedulek tak posmutniał- Fede ja chce być z tobą i chce żeby cały świat o tym widział! 
-I zasluguję na to by chodzić u boku Supernovej?- zaśmial się ze mnie.
-No wiesz..jakoś ujdziesz-zaczęlam sie śmiać razem z nim!
Dojechaliśmy. Zrobilo mi się trochę smutno,ponieważ to oznaczało pożegnanie z chłopakiem. Pocalowalam go w policzek,poczym mocno się przytuliliśmy. Spojrzal mu głęboko w oczy i powiedziałm:
"Federico,Kocham Cię!" 

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział III

Czy to jest moja miłość? Nie,to nie może być Federico! Znów się rozpłakałam! Nie wiedziałam co ze sobą począć.

*~Federico~*

Nie wiem dlaczego,ale po wyjściu z domu tej jędzy posmutniałem. Tarantula sprawiała,że bylem szczęśliwy! Wiem to dziwne,ale mimo jej ciągłego narzekania i krzyków było mi miło z nią. 
Rozmyślałem tak jeszcze przez parę chwil..potem wróciłem pod ten dom. Nie wiem w jakim celu,tak po prostu!

*~Ludmiła~*

Wycierałam oczy chusteczką,kiedy usłyszałam dzwonek. Moi rodzice wyjechali w podróź służbową,taa..służbową. Musiałam sama dokuśtykać się do drzwi. Ostrożnie przekręciłam klamkę od drzwi,w progu stał Fede.Kiedy go zobaczylam na mojej twarzy pojawił się uśmiech!
-Ludmiła..-powiedział tak słodko i delikatnie-przepaszam..
Nawet nie zauważyłam kiedy przysuną mnie do siebie i pocałował! To bylo takie miłe,magiczne,nie umiem opisać mojej radości! 
-Och..Fede-spojrzałam w jego oczy.
Całowaliśmy się dalej,długo i namiętnie. Po małej chwili poczułam ręke Fede na moich pośladkach. Wzioł mnie na ręce,całowaliśmy się dalej! Teraz Fede obmacywał mnie bez namysły! Zaniósł mnie do sypialni,nie przerywając poprzednich czynności. Zaczą mnie rozbierać,a następnie zdją z siebie koszule i spodnie. Nie mogłam go wtedy poznać! był taki silny,ale zarazem delikatny. Federico całował mnie po całym ciele,czułam się wspaniale.Zrobiliśmy to,zrobilismy po raz pierwsz,ale było cudownie! 
Obudziłam się rano w moim łóżku,tak jak zwykle,ale tym razem coś się zmieniło! Kolo mnie leżał Fede. Moje uczucia co do tego były zmieszane. Z jednej strony czułam,że popełniliśmy błąd,ale to jest niesamowite uczucie! Na szczęście pamiętaliśmy o zabezpieczniech!Nie wyobrażam sobie małej Suprnovej! Przestałam o tym myśleć. Położyłam się na klacie Federiko,a on obja mnie ramieniem! Czułam,że to najwspanialsza chwila w moim życiu!
-Ludmiła?- pogladził mnie po policzku
-Tak Fede?-w tuliłam się do niego  jeszcze mocniej w niego
-Nigdy nie myślałem,że kiedyś mógłbym się do ciebie zbliżyć,ale tak jest-nabrał powietrza - dobrze mi z tobą!
Chciałam na to odpowiedzieć jakimić miłymi słowami,ale spojrzeliśmy na zegarek,była już 8am.
Mój strój <3
-Lu muszę iść do Studia,ale potem do ciebie przyjdę-powiedział powoli osuwając się z łóżka.
-Nie Fede!-zatrzymałam go- Ja też idę do OnBeat ! Nie mogę w prawdzie tańczyć,ale nie chce pozbawueć Studa takiej gwiazdy!
-No dobra- zaśmial się chłopak - pdaj rękę, pomogę ci wstać.
Federico ubrał koszulę,a potem pomógł mi w przygotowaniu do wyjścia. Miał dość trudne zadanie,ponieważ musiał mnie nosić z konta w kąt,a potem pomuc przy ubieraniu. Ja była strasznie mardudna,ale tu chodzi o mój wygląd,o wygląd Supernovej! W końcu jednak podołał temu wyzwaniu.
Poszliśmy do samochodu Fede, szybko dojechaliśmy na miejsce. Federico chciał mnie wziąść na ręce,ale tym razem udało mi się go powstrzymać./nie chciałam robić zbyt dużogo pośmielisa.
Ochh Fede-zaczęłam marudzić przed wejściem do Studia- Te wredne "mrówki" na pewno będą się z mnie nabijać..
Nie bój się,nie pozwolę im na to- uśmiechną sie do mnie.
No więc weszliśmy do Studio..w jednej chwili oczy wszystkich uczniów zwróciły się na drzwi! Byli w wielkim szoku. Wystarczyło,że widzili Fede,który teraz był wielką gwiazdą..a Fede u boku Ludmiły? Nikt,nikt się tego nie spodziewał!

piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział II

Próbowałam jakos temu zapobiec,ale nie zdążyłam nic powiedzieć,a Pablo zgodził się na propozycję Fede. Dyrektor poszedł do klasy. Federico chciał wziąść mnie na ręce,ale ogarnęłam się i przeszkodziłam mu. Nie wiem co się ze mną wtedy dziło! Dała się uwieść jakiemuś prostemu chłopakowi,który przyjaźni sie z tymi wyrzutkami! 
Zrezygnowany chłopak spojrzał się tylko na mnie,poczym wziął mnie pod rękę. Noga strasznie bolała,ale wolałam trochę pocierpieć,niż znów dać się nieść Fede. W samochodzie byliśmy po paru minutach. Zdziwiłam się,że Fede miał prawko,ale w sumie nigdy nie interesowałam się jego życiem. Usiadłam na przednim siedzeniu obok kierowcy. 
Jazda strasznie mi się dużyła. 
-I jak boli cię bardzo?-chlopak przerwał chwilę milczenia- zaraz będziemy u lekarza.
-Mnie nic nie boli!-odparsknęłam- W ogóle nie wiem po co tam jedziemy!
-Ludmiła,nie musisz udawać!-spojrzał się na mnie tymi swoimi pięknymi oczami..zaraz zaraz co ja mówię,echh..- Nawet gwiazda czasem cierpi!
Nic na to nie odpowiedziałam,ale poczułam na dłoni dotyk Federico. Podobalo mi się to..ychh przecież ja nic nie czuję do Fede! 
-Patrz jak jedziesz!- krzyknęłam,zdezorientowany chłopak prawie zjechał z drogi.
Reszta trasy upłynęła już prwie w komplętnym milczeniu. Dojechaliśmu do szpitala. Fede otworzył mi drzwi.
-Ludmiła podnieś nogę-powiedział.
-że co?-oburzyłam się!
-Spokojnie,chcę zobaczyć twoją kostkę-zaśmiał się.
Spojrzał na moją nogę.Była brdzo spuchnięta!
-Choć,wezmę cię na ręce-zaproponował.
-Myslisz,że supernova nie potrafi chodzić!
Spojrzal się tylko na mnie..nie miałam siły się sprzeciać,więc mu uległam.
Doszliśmy do gabinetu roktora Muro. Fede został w poczekalni. 
Doktor obejrzał moją nogę,poczym stwierdził,że nie jest złamana tylko skręcona. Opatrzył mi ją,a potem oddał w ręce Federico. Chłopak rozmawiał jeszcze chwilę z lekarzem,a ja siedziała ze skwaszoną miną. Nie podobało mi się,że muszę na niego czekać.
-Federico!-zawołałam.
Natychmisast się odwrócił,podziekował Muro i zaprowadził mnie do auta. 
Później nidz się nie dział,do chwili kiedy dojechaliśmy do domu. Tam się pożegnaliśmy,a ja pokuśtykałam do swojego pokoju.
Federiko pojechał,nie wiem czemu ale wtedy coś we mnie pękło! Usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać jak dziecko!  To jest taie trudne,ale muszę to powiedzieć..JESTEM ZAKOCHANA W FEDE!

Rozdział I

*~Ludmiła~*

Strój Ludmi 
"Dryńńń-dryń!- omal nie doznałam szoku,kiedy nad moim łóżkiem zadzwonił budzik! Zegar wskazywała godzinę 5:30am. Tego dnia nie miałam ochoty wstawać z łóżka! No ale cóż..przecież to marne Studio potrzebuje takiej gwiazdy jak ja! Ale ta świadomość być tam,gdzie nie doceniają mojego talentu dobijała mnie do reszty. I jeszcze ta cała Violetta! Wielka gwiazda Y-Mixu! Każdy kto ma uszy wie,że to ja jestem najlepsza! 
Po zaledwie małej chwili zdecydowałam się ogarnąć. Bycie supernovą nie jest wcale takie łatwe. Muszę godzinami stroić się przed lustrem,a już nie wspomnę o makijażu. Tak czy owak, Ludmiła musi błyszczeć! Choć by to wymagało nie wiadomo jakich poświęceń! Przecież nie mogę wyglądać jak te dziewczyny ze Studia,które w ogóle nie mają stylu.
Kiedy byłam ubrana wybiła godzina 8:00am. Została mi zaledwie godzina do zajęć! Szybko zjadłam delikatne śniadanie..a no i oczywiście wypiłam butelkę wody! Nie miałam co robić w domu. Poszłam do Studia trochę szybciej. Oczywiście ani mi się śni siedzieć samej przed szkołą! Jestem gwiazdą,a gwiazda zawsze musi mieć swoich fanów blisko siebie! Wysłałam SMS'a do Natali:
" Naty! Za dziesięć minut masz być przy Studio! 
Przynieś mi wodę,pamiętaj nie gazowaną!
I lepiej dla ciebie,żebyś się nie spóżniła
Ludmi"

Nie czekając na odpowiedź tej ofermy, ruszyłam w stronę OnBeat. Na uszach miałam dopasowane do stroju słuchawkami. Oczywiście na playliście przeważały pisenki w moim wykonaniu!Bo po co mam słuchać kogo innego,skoro sama mam najładnijszy głos na świcie!
Droga minęła szybko,ponieważ nie mam daleko.Usiadłam na ławce czekając na moją służącą,a nie przepraszam przyjaciółkę (mylą mi się te dwa słowa) . Jednak czekałam,czekała i nic! Zostało 15 minut
do rozpoczęcia lekcji,a ja siedziałam samiuteńka jak jakaś szara myszka! 
"Oj nie daruję jej tego" - pomyślałam. 
Minęła kilka minut,.Do Studia zaczeli przychodzić uczniowie. Nagle zobaczyłam zobaczyłam kilkanasie piszczących osób.Byłam pewna,że to moi fani,bo przecież każdy kocha Ludmi! Wstała z myślą o podejściu do nich,ale wśród nich zauważyłam znajomą sylwetkę.. tak byłam już pewna! To był Federico. Ochh..to ten przyjaciel Violetty! Zezłościłam się jeszcze bardziej! Ten dzień zapowiadał się koszmarnie!
Teraz wszyscy zlecieli się w stronę Fede,a ja zostałam samiuteńka. Zaczęło mi sie robić smutno,ale w porę przyszedł do mnie SMS 

"Ludmi jestem chora.
Dzis nie ide do Studia,
Przepraszam" 

Był oczywiście od Naty. Jak ona może?! Przecież, jest moją przyjaciółką,pozwalam jej stać przy moim blasku,a ona nie przychodzi?! To jest po prostu chamskie!
Spojrzałam ponownie na telefon,by sprawdzić godzinę. Była równo 9. Poczułam lekkie drganie ziemi,a nastepnie stado uczniów biegnących w moją stronę! Straciłam równowagę..i wylądowałam na ziemi! Rozumiecie to? Ja na brudnej ziemi! Fuu..
-Ludmiła!- usłyszałam znajomy głos -nic ci nie jest? 
Spojrzałam w jego stronę. Był tam Fede, biegł w moją stronę. przykucną przy mnie.
-Zostaw mnie!-krzyknełam- nie potrzebuję twojej pomocy..ałł
-Boli cie kostka?
-Yhym-przytaknęłam- dam sobie radę,idź do swich fanów!
-Ludmiła,daj spokój!Chodź!
Fede pomógł mi stanąć. Jednak ból był ogromny! Mało brakowało,a rozplakała bym się. Spróbowalam stawić krok,ale od razu runełam na ziemię. Federico wziął mnie na ręce. Jednak jego ręka znalazła sie tam gdzie nie powinna. Ja nie zareagowałam, nie wiem czemu,może to przez ten ból? 
Chłopak zaniósł mnie do Studio. Tam spotkaliśmy Pablo
-Och Ludmiła-powiedział dyrektor-Chodź zawiozę cię do lekarza!
-Nie trzeba Pablo-z entuzjazmem zaproponował Fede-Ja ją zawiozę!


czwartek, 3 kwietnia 2014

Prolog

Czasami miłość bywa trudna,czasami przybywa w najgorszym momencie. Jest nieprzewidywalna i zaskakująca. Może nas zranić lub uczynić najszczęśliwszymi na świecie. Jednak w tym przypadku zniszczyła wszytko co było do tej pory i zbudowała z tego nowy piękny świat. Z pozoru niemożliwa miłość dwóch kompletnie innych osób,łączy się w coś wspaniałego!
Jednak początki bywają bardzo trudne i nie każdy potrafi im podołać. Jeśli jednak,nie zrobi się wszystkiego co tylko możliwe,straci się być może jedyną szansę na prawdziwe szczęście. Wtedy jest ten moment,w którym do stracenia jest wszystko..
Później nie jest wcale łatwiej! Nadchodzą kolejne przeszkody. Osoby,które niszczą tą jedyną miłość,dając jedynie złudzenie,które okazuje się wielkim błędem. Wieczne kłutnie i niezgoda próbują rozdzielić to co jest tak magiczne! Jeśli się już spotka tą osobę,przy której uśmiechamy się nie bacząc na sytuację,nie można jej wytuścić,nie można.
To wszystko jest wzięte z moich doświadczeń.. Tak dobrze słyszycie! Z doświadczeń najcudowniejszej Ludmiły, Supernovej,której potrzebna jest tylko miłość,miłość z pozoru nie możliwa..